Gdy śnieg nie straszny, a upadek to tylko przerwa w biegu

Jeśli ktoś jeszcze myślał, że narty biegowe to spokojny spacer po śniegu, dzisiejszy wyjazd do Zalesia skutecznie wyprowadził go z błędu. Klasy 1a (wych. E. Sieja), 1b (wych. M. Hejmej) oraz 2b (wych. A. Szymańska, M. Bukowiec) pokazały dziś, czym jest prawdziwa determinacja, hart ducha i… umiejętność podnoszenia się z godnością po każdej wywrotce.

A wywrotki były. Oj, były! Ale jak przystało na prawdziwych sportowców – po każdym spotkaniu ze śniegiem następowało szybkie „hop!”, poprawienie czapki i ruszanie dalej. Walka z samym sobą trwała nieprzerwanie, a zmęczenie? Najwyraźniej zgubiło się gdzieś na trasie.

Czy dzieci były zachwycone? Oczywiście!
Uśmiechy nie schodziły z twarzy, a największe emocje wzbudziły… wyścigi. Rywalizacja była zacięta, ale absolutnie fair – bez względu na wynik i drobne „śnieżne przygody” (które, ku uciesze wszystkich, zdarzały się nie tylko dzieciom). Każdy bieg kończył się gromkim, dziecięcym śmiechem i jednogłośnym: „Jeszcze raz!

Ogromne podziękowania kierujemy do Pana Dyrektora Alberta Golonki oraz Pana Zdzisława Sułkowskiego za przeprowadzenie lekcji, sportowe emocje i czujną opiekę nad młodymi narciarzami.

A gdy emocje sportowe zaczęły powoli ustępować… na scenę wkroczyła najsmaczniejsza atrakcja dnia.
Dziękujemy Panu Wojciechowi Staniszowi za przygotowanie przepysznych kiełbasek z ogniska. Każda dokładka była wypatrywana niemal tak uważnie, jak prezenty od Mikołaja, a znikające talerzyki mówiły same za siebie.

Podsumowując:
było aktywnie, wesoło, śnieżnie i bardzo, bardzo pysznie.
Dziękujemy! To był fantastyczny dzień. Chcemy jeszcze!

/E.Sieja/

 

Przejdź do treści